Wbrew temu, co sugeruje literatura historyczna, Rakoczy rozpoczął swoją kampanię w środku zimy, przekraczając granicę z Polską pod koniec stycznia, mimo trudnych warunków w Karpatach. Śnieg sięgał wojakom po pas, a oni maszerowali z taborem i końmi, przekonani, że traktat rozbiorowy z Radnot wejdzie w życie, a Rakoczy zostanie królem Polski. Miał to być kraj kadłubowy, pozbawiony wielu regionów, ale dla Rakoczego liczyło się jedynie to, że będzie królem, namaszczonym z nieznanej łaski. Przed wyprawą do Alba Juli, gdzie miała miejsce jego stolica, wyruszyli posłowie tureccy, by zatrzymać jego plany. W XVII wieku, podobnie jak armia szwedzka, reprezentowali interesy Paryża, co sugerowało, że Rzeczpospolita mogła być uratowana, a Paryż zmienia swoją politykę wobec protestantów. Działania wojenne, kosztowne i nieefektywne, nie przynosiły rezultatów politycznych, a ich eskalacja mogła prowadzić do katastrofalnych skutków dla mocarstw. Rakoczy zagrał kartą, która była już przegrana na początku nowego rozdania. Warto poznać, kto jeszcze traktował jego plany poważnie. W miarę wzrostu kosztów wojny, każdy gracz, ponoszący największe ryzyko, chwytają się wszelkich nadziei. Wysłanie posłów tureckich do Rakoczego jasno wskazywało, że ani Paryż, ani Stambuł nie pragną wojny w Polsce. To była polityka, w której działania musiały mieć odpowiednią wagę i formę.
Maciejewski Gabriel Knihy


Wielu, wiedząc o moim podejściu do starożytnych filozofów, ostrzegało mnie, bym nie tykał najświętszej świętości, czyli Arystotelesa. Oczywiście, nie posłucham, bo czy pijacy słuchają swoich żon? Zacznijmy od dziedzictwa po Platonie. Jego najzdolniejszy uczeń, Arystoteles, nie objął akademii, a Speuzyp, siostrzeniec Platona. Diogenes Laertios tłumaczy, że różnice w systemach filozoficznych były zbyt duże, by powierzyć akademię Stagirycie. Lepiej, by kierował nią Speuzyp, który miał poglądy zbliżone do Platona. To, że był emocjonalnie rozchwiany, wprowadził opłaty za studia i utopił psa w studni, nie miało znaczenia. Liczyły się jego zgodności z filozofią Platona. Można jednak interpretować tę sytuację inaczej. Silne, antymacedońskie stronnictwo w Atenach obawiało się, że oddanie akademii Arystotelesowi zwiększy wpływy macedońskie w mieście i całej Helladzie. Dlatego na czoło akademii postawiono lokalnego człowieka powiązanego z demokratami, którzy mieli różne metody wymuszania posłuszeństwa, w tym hetery. „Arystoteles vs ludzie topiący psy”.