Nezanechat stopy: Skutečný příběh studenta, který se stal obětí totalitní zvůle
- 312 stránok
- 11 hodin čítania



„Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce cynicznymi manipulacjami, które będą kiedyś książkowym przykładem niesprawiedliwości” – to słowa matki Grzegorza Przemyka, świeżo upieczonego maturzysty, który w maju 1983 roku został śmiertelnie pobity przez milicję. Władze PRL starały się odwrócić uwagę od milicjantów, przerzucając odpowiedzialność na sanitariuszy i lekarzy. Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza, od zatrzymania na placu Zamkowym po późniejsze wydarzenia. Autor ukazuje cynizm komunistycznych władz, które zacierają ślady zbrodni, oraz bezsilność III RP w odnalezieniu i ukaraniu winnych. W opowieść wplata historie rodziców Przemyka, przyjaciół, świadków pobicia oraz sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Odkrywa kulisy działań władz oraz wpływ prominentnych postaci, takich jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak. Pogrzeb Przemyka zgromadził dziesiątki tysięcy ludzi, którzy w milczeniu odprowadzali trumnę. To zbrodnia, która nie doczekała się sprawiedliwego wyroku. „Co tydzień czytam kilka książek. Od lat żadnej nie czytałem ze łzami w oczach – mimo że opowieść Cezarego Łazarewicza o zabójstwie Grzegorza Przemyka napisana jest bez cienia sentymentalizmu” – pisze Piotr Bratkowski.
Osoby dramatu to nagrodzony policjant, który zabił trzynastolatka, bezduszny komornik, dyrektorka szkoły opętana manią regulaminową, przez którą jedna z nauczycielek popełnia samobójstwo, seryjny gwałciciel zidentyfikowany na podstawie DNA, strażacy, którzy zamiast gasić – podpalają, oraz księża i rodzice, którzy minęli się z powołaniem. Miejsca akcji obejmują poligon NATO oraz sanatoria w Kołobrzegu, popularne wśród Szwedów. Problemy to zwłoki topielca, którego nikt nie chce pochować, wojny kibiców z policją, podejrzane układy w mieście i rolnicze protesty. Polska po ’89 widziana z Pomorza ukazuje inny obraz niż ten z rozwijającej się stolicy, a złożoność zdarzeń i ludzkich losów to materiał na niejedno dzieło filmowe. „Biliśmy się za swoje wiejskie krzywdy, oni – za swoje. Za bezrobocie. Za upadłe PGR-y. Za brak zasiłków. Za biedę” – podsumowuje jeden z bohaterów, odzwierciedlając historię wielu mieszkańców Polski B, która gorzej niż reszta kraju zareagowała na transformację ustrojowo-ekonomiczną. Teksty powstałe pod koniec lat dziewięćdziesiątych wciąż poruszają aktualne tematy, ukazując niewydolność prawa i instytucji wobec ludzkich problemów.