Viac o knihe
- To było tak - opowiadałem wprost w ucho pana zawiadowcy. - Ostatni nocny pociąg osobowy już odjechał, a od zmierzchu siedziała z nami w kancelarii dyżurnego ruchu pewna wytworna dama, pijąc wino i paląc papierosy. Przed północą dyżurny ruchu, pan Całusek, mówi do mnie: "Miłoszu, wprawdzie jesteś dopiero praktykantem, ale ja mam do ciebie zaufanie. Posiedzisz tu za mnie jakieś dwie godzinki!". A więc zgodziłem się go zastąpić, zaś dyżurny ruchu, pan Całusek, udał się z ową damą do gabinetu pana zawiadowcy. Przyłożyłem ucho do drzwi i słyszę: "Ciało ma swoje wymagania, koteczku, ciało ma swoje prawa...". - A to świnia wstrętna, a to wieprz nieczysty! - Pan zawiadowca podniósł się i ponad poruszającymi łebkami i gruchającymi gołębiami spoglądał na peron, gdzie stał dyżurny ruchu. (fragment).
Nákup knihy
Pociągi pod specjalnym nadzorem, Bohumil Hrabal
- Jazyk
- Rok vydania
- 1985
- product-detail.submit-box.info.binding
- (mäkká)
Platobné metódy
Tu nám chýba tvoja recenzia
- Jazyk
- poľsky
- Autori
- Bohumil Hrabal
- Vydavateľ
- Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe
- Rok vydania
- 1985
- Väzba
- mäkká
- ISBN10
- 8322103034
- ISBN13
- 9788322103036
- Série
- Štítky
- Beletria, Historické téma, Česká literatúra, Klasika, Poviedky, Česká & Slovenská história, Vojny, Druhá svetová vojna, 20. storočie, Filmová tematika, Darčeky pre babičku, Sexualita & Intimita, Sfilmované, Dospievanie, Novely, Praha, Mládež, Česká republika, Nacizmus, Československo, Odpor, rezistencia, Maturita, Čechy, Protifašistický odboj, Bombardovanie
- Hodnotenie
- 3,9 z 5
- Anotácia
- - To było tak - opowiadałem wprost w ucho pana zawiadowcy. - Ostatni nocny pociąg osobowy już odjechał, a od zmierzchu siedziała z nami w kancelarii dyżurnego ruchu pewna wytworna dama, pijąc wino i paląc papierosy. Przed północą dyżurny ruchu, pan Całusek, mówi do mnie: "Miłoszu, wprawdzie jesteś dopiero praktykantem, ale ja mam do ciebie zaufanie. Posiedzisz tu za mnie jakieś dwie godzinki!". A więc zgodziłem się go zastąpić, zaś dyżurny ruchu, pan Całusek, udał się z ową damą do gabinetu pana zawiadowcy. Przyłożyłem ucho do drzwi i słyszę: "Ciało ma swoje wymagania, koteczku, ciało ma swoje prawa...". - A to świnia wstrętna, a to wieprz nieczysty! - Pan zawiadowca podniósł się i ponad poruszającymi łebkami i gruchającymi gołębiami spoglądał na peron, gdzie stał dyżurny ruchu. (fragment).




